Gomene, gomene, gomene.. że tak długoo ;-; próbne testy i spr "trochę" zajęły czasu..
Jako że 4 część wyszła trochę krótka, dodaję 5 dłuugą część ( chyba ;-; bo w zeszycie to jest 5 stron...)
Miłego czytania ;)
Nagle straciłam równowagę, a taboret wyleciał mi spod nóg. Zdziwiłam się gdy nie poczułam zimnej podłogi. Zamiast tego, poczułam silne ramiona Sugi, obejmujące mnie.
- Gdzie tak lecisz? - w jego głosie dało się wyczuć nutkę rozbawienia.
- Nigdzie. Dziękuję.
Myszka postawił mnie na ziemię. Wyciągnął koce z góry bez żadnego wysiłku. Oburzyłam się i poszłam do salonu, zostawiając go. Chłopak, chwiejąc się, ledwo doszedł do pokoju. Po kolei brałam koce i przykrywałam chłopaków. Po jakimś czasie skierowałam się do pokoju. Rzuciłam się na łóżko i myślałam. Moje wywody przerwał Sugawara.
- Gdzie będziemy spać?
- Właśnie myślę.
- I co?
- Chyba będę spać na podłodze, a ty na łóżku.
- Rozchorujesz się.
Westchnęłam. Wiedziałam już, że lepiej się z nim nie kłócić. I tak postawi na swoim. Wyszłam na balkon się przewietrzyć. Oparłam się i patrzyłam na gwieździste niebo. Dziś naprawdę było pięknie. Uśmiechnęłam się. Nagle po mojej prawej stronie zauważyłam spadającą gwiazdę. Pomyślałam życzenie i wróciłam do pokoju. Szarowłosy siedział ze założonymi rękami i patrzył w podłogę. Usiadłam obok niego. Ta cisza była niezręczna, ale miałam to gdzieś.
- To co robimy? Ze spaniem? - mój głos trochę drżał.
- Może...będziemy spać...razem? - w końcu to z siebie wydusił.
- C-c-co? Ż-że my? R-r-razem? - zaczęłam się jąkać. Czułam jak mnie palą policzki.
- Heheh.
Wpatrzyłam się w niego i w te jego oczy. Nie okazywał żadnego zakłopotania z tego powodu.
- Pójdę po ?katanę? ( nwm czy to się tak nazywa, ale chyba wiecie o co chodzi xd ) - wstałam, ale chłopak złapał mnie za rękę.
- Nie idź.
Sugawara przyciągnął mnie do siebie i się położyliśmy. Nie wiem jak to wyglądalo, ale Daichi raczej by się wkurzył. Czułam przypartą do mnie klatkę piersiową chłopaka. W jego ramionach czułam się...bezpieczna?
- Myszka?
- Hmm?
- Wiesz, że możesz mnie puścić?
- Ale nie puszczę.
- Dlaczego? - zachichotałam.
- Nie potrafię.
- A-aha.
* 3 dni później, poniedziałek rano *
- Sugawara! Dalej, bo się spóźnimy! - krzyczałam raz po raz.
Dzisiaj jest pierwszy dzień kiedy idę do japońskiego liceum. Nie chciałam się spóźnić na lekcje, a jeszcze musiałam znaleźć klasę. Coś mnie ścisło w dołku. Stresowałam się. Wszyscy będą na mnie patrzeć. Poprawiłam torbę.
- Co się tak stresujesz? Nie ma czego - odezwał się nagle Daichi. Wystraszyłam się.
Wyszliśmy w milczeniu na przystanek autobusowy. Naprawdę się stresowałam. Stojąc na przystanku i czekając na autobus, patrzyłam na przejeżdżające samochody. Po jakimś czasie Sawamura wziął mnie za rękę i wciągnął do autobusu. Zdziwiona, stałam obok niego. Po dwóch przystankach, dołączyli do nas Asahi i Suga. Nawet mnie nie zauważyli. Albo to ja ich nie widziałam? Mijaliśmy tak powoli domy, że zaczęło mi się kręcić w głowie. Nagle ktoś położył m rękę na ramieniu i przywrócił równowagę. Podniosłam głowę i się uśmiechnęłam. Suga odwzajemnił uśmiech.
Po kolejnych przystankach, w końcu wyszliśmy przed liceum Karasuno. Ruszyłam za chłopakami w stronę wejścia. Tam czekali na nas już Hinata i Kageyama.
- Haru! Szybciej, bo się spóźnimy! - krzyknął Hinata.
- Nie drzyj się na całą szkołę, idioto! - Kageyama uderzył go w głowę. Zaśmiałam się.
- Daichi, do zobaczenia. Wpadnę na jakiejś przerwie - odwróciłam się i pobiegłam za przyjaciółmi.
Biegliśmy korytarzem, mijając grupki ludzi, czekających na lekcję. Pod klasę dobiegliśmy zdyszani. Okazało się, że nauczyciela jeszcze nie ma. Spojrzeliśmy po sobie i wybuchliśmy śmiechem. Klasa, która stała obok nas, zaczęła szeptać i rzucać ukradkowe spojrzenia w moją stronę. Odwróciłam wzrok i zaczęłam się trząść ze stresu. Ścisnęło mnie w dołku.
- Spokojnue. Przyzwyczaisz się - pocieszył mnie Kageyama.
- Może. Co teraz mamy? - zmieniłam temat.
- Wychowawczą - powiedział ktoś za moimi plecami.
Obróciłam się za siebie. Zauważyłam niską, uśmiechniętą brunetkę. Na włosach miała pasemka czerwone i ciemne blond. Włosy miała rozpuszczone, a sięgały do pasa. Szaro-zielone oczy podkreślały jej twarz. Była naprawdę śliczna. Miała na sobie mundurek szkolny, jak to wszyscy. Uśmiechnęłam się niepewnie.
- Nazywam się Hana Mariposa. Jestem przewodniczącą klasy - odezwała się.
- Haruka Neko,
- Haruka? To damskie imię.
Odwróciłam się, udając, że tego nie słyszałam. Nagle doszły do nas odgłosy kroków. Była to wysoka nauczycielka. Najwidoczniej wychowawczyni. Zdyszana, stanęła przed klasą i ledwo włożyła klucz do dziurki. Stanęłam za nią i czekałam aż wszyscy wejdą do klasy. Zdziwiłam się gdy Hinata i Kageyama poprowadzili mnie na środek klasy, a sami poszli usiąść.
Koło mnie stanęła nauczycielka. Czułam się niekomfortowo. Zabiję tych dupków po prostu. Przecież nie wiem nawet co powiedzieć. Sięgnęłam jak najszybciej po okulary. Na śmierć o nich zapomniałam. Nie miałam wady, ale zachowywałam środki ostrożności. Miałabym kłopot, gdyby ktoś mnie rozpoznał. A zwłaszcza teraz. Kiedy ponownie spojrzałam na klasę to wszyscy bez wyjątku byli we mnie wpatrzeni jak w obrazek.
- Ty jesteś Haruka Neko?! - jakaś dziewczyna wstała z krzesła.
- Niemożliwe. Ta gwiazda? - jakiś chłopak się oburzył.
- Co ona tu robi?
I tak oto mój cały plan ukrywania się legł w gruzach... Stałam tak i czekałam aż się uspokoją. Dopiero po chwili mogłam coś powiedzieć.
- Tak, to ja. Ale proszę o dyskrecję. Gdyby moja płeć wyszła na jaw, miałabym kłopoty - powaga tych słów zbiła ich z tropu. Z resztą mnie też xd
- Dlaczego?
- Zamierzam dołączyć do męskiej drużyny siatkarskiej.
- Dobrze, postaramy się. A teraz usiądź, Haruka - odrzekła pani.
Skierowałam się w stronę ławki gdzie miałam siedzieć. Tak się złożyło, że po mojej lewej siedział Kageyama, a przed nim Shouyou. Obydwoje się czymś zamyślili. Nagle pani zaczęła coś tłumaczyć.
- Haruka jest teraz uczennicą naszej szkoły. Zamieszkała razem z Waszym kolegą z trzeciej klasy, Sawamurą. Mam nadzieję, że ciepło ją przyjmiecie. Na następną lekcję przygotujcie pytania, które chcielibyście jej zadać.
Zdziwiłam się. Czy zawsze tak jest jak dojdzie ktoś nowy? Nagle Kageyama szturchnął mnie. Obróciłam się.
- Jak ukryjesz to, że jesteś dziewczyną? Po tej lekcji mamy dwie godziny wf-u.
- Będę w męskiej szatni.
- Ale...
- Nie martw się. O wszystkim pamiętałam.
Resztę lekcji poświęcono rozmowie na temat zachowania klasy i poszczególnych uczniów na lekcjach. Dużo śmiechu przy tym było. Muszę przyznać...nie trafiła mi się spokojna i grzeczna klasa. Wszyscy wybuchali śmiechem w co śmieszniejszych momentach. Po dzwonku skierowaliśmy się przed szatnie. Stała tam już jakaś klasa. Wśród chłopaków zauważyłam Nishinoye i Tsukishimę. Blondyn nie był zadowolony. Na sobie miał plecak swój i libero. Jego mina mówiła sama za siebie. Żałował, że w ogóle go wyzwał ( jak nie wiecie o co chodzi, zapraszam do poprzednich części ^^ ). Podeszłam jak najciszej do pleców Noyi, jednocześnie przykładając palec do ust. Tsukki, widząc to, uśmiechnął się. Przybliżyłam głowę do jego ucha.
- Bu! - nie powiedziałam tego zbyt głośno, ale chłopak i tak wydarł się na cały korytarz.
Wybuchnęłam śmiechem. Kilka osób, które się temu przyglądały ukrycie, również. Po chwili zauważyłam, że okularnik ma przyczepiony ogon z tyłu.
- Tsukishima, fajny ogon - powiedziałam, podśmiechując się.
- Zamknij się.
Zadzwonił dzwonek. Weszłam razem z chłopakami do szatni i położyłam torbę obok Hinaty i Kageyamy...
KOOOONIEC ^^ mam nadzieję, że Was nie zawiodłam ;-;
CZYTASZ=KOMENTUJESZ :)
/ Czterooka