niedziela, 21 grudnia 2014

Gomene, gomene, gomene ;-;

          Bardzooooo Was przepraszam za to, że tak długo nic nie dodaję, jednakże nie mam czasu aby dodać to co już mam. A na dodatek do ojca zapomniałam zabrać ten zeszyt gdzie to wszystko piszę. Mam tak mało w zeszycie, że to Was nie zadowoli ;-;więc nie wiem kiedy dodam te półtorej strony  chyba dopiero jak wrócę do domu. Więc jeszcze raz bardzo Was za to przepraszam i jak przyjdzie wena to znowu zacznę częściej dodawać opowiadanie :)


Do zobaczenia...za jakiś tam czas ;)































/ Czterooka

sobota, 6 grudnia 2014

HaikyuuStory cz.5

Gomene, gomene, gomene.. że tak długoo ;-; próbne testy i spr "trochę" zajęły czasu..
Jako że 4 część wyszła trochę krótka, dodaję 5 dłuugą część ( chyba ;-; bo w zeszycie to jest 5 stron...)
Miłego czytania ;)




Nagle straciłam równowagę, a taboret wyleciał mi spod nóg. Zdziwiłam się gdy nie poczułam zimnej podłogi. Zamiast tego, poczułam silne ramiona Sugi, obejmujące mnie.
- Gdzie tak lecisz? - w jego głosie dało się wyczuć nutkę rozbawienia.
- Nigdzie. Dziękuję.
     Myszka postawił mnie na ziemię. Wyciągnął koce z góry bez żadnego wysiłku. Oburzyłam się i poszłam do salonu, zostawiając go. Chłopak, chwiejąc się, ledwo doszedł do pokoju. Po kolei brałam koce i przykrywałam chłopaków. Po jakimś czasie skierowałam się do pokoju. Rzuciłam się na łóżko i myślałam. Moje wywody przerwał Sugawara.
- Gdzie będziemy spać?
- Właśnie myślę.
- I co?
- Chyba będę spać na podłodze, a ty na łóżku.
- Rozchorujesz się.
     Westchnęłam. Wiedziałam już, że lepiej się z nim nie kłócić. I tak postawi na swoim. Wyszłam na balkon się przewietrzyć. Oparłam się i patrzyłam na gwieździste niebo. Dziś naprawdę było pięknie. Uśmiechnęłam się. Nagle po mojej prawej stronie zauważyłam spadającą gwiazdę. Pomyślałam życzenie i wróciłam do pokoju. Szarowłosy siedział ze założonymi rękami i patrzył w podłogę. Usiadłam obok niego. Ta cisza była niezręczna, ale miałam to gdzieś.
- To co robimy? Ze spaniem? - mój głos trochę drżał.
- Może...będziemy spać...razem? - w końcu to z siebie wydusił.
- C-c-co? Ż-że my? R-r-razem? - zaczęłam się jąkać. Czułam jak mnie palą policzki.
- Heheh.
     Wpatrzyłam się w niego i w te jego oczy. Nie okazywał żadnego zakłopotania z tego powodu.
- Pójdę po ?katanę? ( nwm czy to się tak nazywa, ale chyba wiecie o co chodzi xd ) - wstałam, ale chłopak złapał mnie za rękę.
- Nie idź.
     Sugawara przyciągnął mnie do siebie i się położyliśmy. Nie wiem jak to wyglądalo, ale Daichi raczej by się wkurzył. Czułam przypartą do mnie klatkę piersiową chłopaka. W jego ramionach czułam się...bezpieczna?
- Myszka?
- Hmm?
- Wiesz, że możesz mnie puścić?
- Ale nie puszczę.
- Dlaczego? - zachichotałam.
- Nie potrafię.
- A-aha.



 * 3 dni później, poniedziałek rano *


- Sugawara! Dalej, bo się spóźnimy! - krzyczałam raz po raz.
     Dzisiaj jest pierwszy dzień kiedy idę do japońskiego liceum. Nie chciałam się spóźnić na lekcje, a jeszcze musiałam znaleźć klasę. Coś mnie ścisło w dołku. Stresowałam się. Wszyscy będą na mnie patrzeć. Poprawiłam torbę.
- Co się tak stresujesz? Nie ma czego - odezwał się nagle Daichi. Wystraszyłam się.
     Wyszliśmy w milczeniu na przystanek autobusowy. Naprawdę się stresowałam. Stojąc na przystanku i czekając na autobus, patrzyłam na przejeżdżające samochody. Po jakimś czasie Sawamura wziął mnie za rękę i wciągnął do autobusu. Zdziwiona, stałam obok niego. Po dwóch przystankach, dołączyli do nas Asahi i Suga. Nawet mnie nie zauważyli. Albo to ja ich nie widziałam? Mijaliśmy tak powoli domy, że zaczęło mi się kręcić w głowie. Nagle ktoś położył m rękę na ramieniu i przywrócił równowagę. Podniosłam głowę i się uśmiechnęłam. Suga odwzajemnił uśmiech.
     Po kolejnych przystankach, w końcu wyszliśmy przed liceum Karasuno. Ruszyłam za chłopakami w stronę wejścia. Tam czekali na nas już Hinata i Kageyama.
- Haru! Szybciej, bo się spóźnimy! - krzyknął Hinata.
- Nie drzyj się na całą szkołę, idioto! - Kageyama uderzył go w głowę. Zaśmiałam się.
- Daichi, do zobaczenia. Wpadnę na jakiejś przerwie - odwróciłam się i pobiegłam za przyjaciółmi.
     Biegliśmy korytarzem, mijając grupki ludzi, czekających na lekcję. Pod klasę dobiegliśmy zdyszani. Okazało się, że nauczyciela jeszcze nie ma. Spojrzeliśmy po sobie i wybuchliśmy śmiechem. Klasa, która stała obok nas, zaczęła szeptać i rzucać ukradkowe spojrzenia w moją stronę. Odwróciłam wzrok i zaczęłam się trząść ze stresu. Ścisnęło mnie w dołku.
- Spokojnue. Przyzwyczaisz się - pocieszył mnie Kageyama.
- Może. Co teraz mamy? - zmieniłam temat.
- Wychowawczą - powiedział ktoś za moimi plecami.
     Obróciłam się za siebie. Zauważyłam niską, uśmiechniętą brunetkę. Na włosach miała pasemka czerwone i ciemne blond. Włosy miała rozpuszczone, a sięgały do pasa. Szaro-zielone oczy podkreślały jej twarz. Była naprawdę śliczna. Miała na sobie mundurek szkolny, jak to wszyscy. Uśmiechnęłam się niepewnie.
- Nazywam się Hana Mariposa. Jestem przewodniczącą klasy - odezwała się.
- Haruka Neko,
- Haruka? To damskie imię.
     Odwróciłam się, udając, że tego nie słyszałam. Nagle doszły do nas odgłosy kroków. Była to wysoka nauczycielka. Najwidoczniej wychowawczyni. Zdyszana, stanęła przed klasą i ledwo włożyła klucz do dziurki. Stanęłam za nią i czekałam aż wszyscy wejdą do klasy. Zdziwiłam się gdy Hinata i Kageyama poprowadzili mnie na środek klasy, a sami poszli usiąść.
     Koło mnie stanęła nauczycielka. Czułam się niekomfortowo. Zabiję tych dupków po prostu. Przecież nie wiem nawet co powiedzieć. Sięgnęłam jak najszybciej po okulary. Na śmierć o nich zapomniałam. Nie miałam wady, ale zachowywałam środki ostrożności. Miałabym kłopot, gdyby ktoś mnie rozpoznał. A zwłaszcza teraz. Kiedy ponownie spojrzałam na klasę to wszyscy bez wyjątku byli we mnie wpatrzeni jak w obrazek.
- Ty jesteś Haruka Neko?! - jakaś dziewczyna wstała z krzesła.
- Niemożliwe. Ta gwiazda? - jakiś chłopak się oburzył.
- Co ona tu robi?
     I tak oto mój cały plan ukrywania się legł w gruzach... Stałam tak i czekałam aż się uspokoją. Dopiero po chwili mogłam coś powiedzieć.
- Tak, to ja. Ale proszę o dyskrecję. Gdyby moja płeć wyszła na jaw, miałabym kłopoty - powaga tych słów zbiła ich z tropu. Z resztą mnie też xd
- Dlaczego?
- Zamierzam dołączyć do męskiej drużyny siatkarskiej.
- Dobrze, postaramy się. A teraz usiądź, Haruka - odrzekła pani.
     Skierowałam się w stronę ławki gdzie miałam siedzieć. Tak się złożyło, że po mojej lewej siedział Kageyama, a przed nim Shouyou. Obydwoje się czymś zamyślili. Nagle pani zaczęła coś tłumaczyć.
- Haruka jest teraz uczennicą naszej szkoły. Zamieszkała razem z Waszym kolegą z trzeciej klasy, Sawamurą. Mam nadzieję, że ciepło ją przyjmiecie. Na następną lekcję przygotujcie pytania, które chcielibyście jej zadać.
     Zdziwiłam się. Czy zawsze tak jest jak dojdzie ktoś nowy? Nagle Kageyama szturchnął mnie. Obróciłam się.
- Jak ukryjesz to, że jesteś dziewczyną? Po tej lekcji mamy dwie godziny wf-u.
- Będę w męskiej szatni.
- Ale...
- Nie martw się. O wszystkim pamiętałam.
     Resztę lekcji poświęcono rozmowie na temat zachowania klasy i poszczególnych uczniów na lekcjach. Dużo śmiechu przy tym było. Muszę przyznać...nie trafiła mi się spokojna i grzeczna klasa. Wszyscy wybuchali śmiechem w co śmieszniejszych momentach. Po dzwonku skierowaliśmy się przed szatnie. Stała tam już jakaś klasa. Wśród chłopaków zauważyłam Nishinoye i Tsukishimę. Blondyn nie był zadowolony. Na sobie miał plecak swój i libero. Jego mina mówiła sama za siebie. Żałował, że w ogóle go wyzwał ( jak nie wiecie o co chodzi, zapraszam do poprzednich części ^^ ). Podeszłam jak najciszej do pleców Noyi, jednocześnie przykładając palec do ust. Tsukki, widząc to, uśmiechnął się. Przybliżyłam głowę do jego ucha.
- Bu! - nie powiedziałam tego zbyt głośno, ale chłopak i tak wydarł się na cały korytarz.
     Wybuchnęłam śmiechem. Kilka osób, które się temu przyglądały ukrycie, również. Po chwili zauważyłam, że okularnik ma przyczepiony ogon z tyłu.
- Tsukishima, fajny ogon - powiedziałam, podśmiechując się.
- Zamknij się.
     Zadzwonił dzwonek. Weszłam razem z chłopakami do szatni i położyłam torbę obok Hinaty i Kageyamy...



KOOOONIEC ^^ mam nadzieję, że Was nie zawiodłam ;-;




CZYTASZ=KOMENTUJESZ :)


/ Czterooka

środa, 26 listopada 2014

HaikyuuStory cz.4

Ohayou ^o^
Mam dla was dobrą i złą wiadomość..
Dobra - właśnie poniżej będzie 4 część <3
Zła.. - jako że opwiadanie mam w zeszycie napisane już do przodu to chcę tylko przygotować Was, że możliwe że będę dodawać posty co TYDZIEŃ. Chyba że szybko będę pisać w zeszycie i mieć wene to wtedy będzie wcześniej ^^

A więc miłego czytania Nekosie ;)



- O Haruka. Chodź do nas - odezwał się Sawamura.
     Odłożyłam szybko torbę i zdjęłam kurtkę. Wszystko rzuciłam na łóżko. Zostawiłam tylko szalik, aby nie zauważyli moich blizn. Podeszłam do Daichiego i usiadłam tak by mnie nie sięgnął.
- Jesteś pijany - powiedziałam do niego.
- No i co z tego? - odpowiedział, machając ręką.
- Nie będę z Tobą rozmawiać jak jesteś pijany.
- Ale spokojnie *chyk* Nic Ci nie zrobię *chyk* tak jak ostatnio - Daichi dostał czkawki.
     Odsunęłam się kawałek od niego. Teraz zauważyłam, że wszyscy się nam przyglądają. Spojrzałam na podłogę. Nagle za mną znalazł się chłopak o szarych włosach. Na szczęście odgrodził mnie od niego.
- Dlaczego nie ściągniesz szalika? - zapytał chłopak.
- Wolę go nie zdejmować. Poza tym jak się nazywacie?
- Ja jestem Sugawara Koushi, a to są... - chłopak mówił i pokazywał na odpowiednie osoby.
- Ciężko będzie zapamiętać - wydukałam.
- No cóż. A ty jak się nazywasz?
- Haruka Neko.
- Miło poznać - powiedzieli wszyscy chórem.
- Jesteś chłopakiem czy dziewczyną? - odezwał się nagle Shouyou.
- Hinata, idioto! - Kageyama uderzył go w głowę.
- Hinata, a jak myślisz? - zapytałam chytrze.
     Rudowłosy się zamyślił. Widać było, że miał wątpliwości. Reszta wymieniała pomiędzy sobą spostrzeżenia. Kageyama powiedział coś na ucho Shouyou.
- Jesteś...dziewczyną? - powiedział niepewnie.
- Tak - uśmiechnęłam się. - Po czym poznaliście?
- Oczy, uśmiech - Tobio najwidoczniej był z siebie dumny.
     Po tym jak się poznaliśmy, zaczęliśmy rozmawiać. Daichi jakoś dziwnie przycichł, co mnie zdziwiło. Przecież nic takiego nie powiedziałam? Później z nim pogadam. Większość chłopaków dziwiła się, dlaczego jestem taka podobna do chłopaka.
- Grasz w siatkówkę? - zapytał Noya.
- Gram.
- Na jakiej pozycji?
- Libero.
     Yuu zrobił taką minę jakby miał wybuchnąć. Asahi i Tanaka próbowali go uspokoić. Trochę minęło czasu, zanim im się udało.
- Możee...opowiesz coś o sobie? - zapytał łagodnie Suga. Miał nadzieję, że trochę się o niej dowie.
- Noo...nie jestem Japonką. Pochodzę z Polski, gdzie wielokrotnie byłam na krajowych. Przeprowadziłam się tu, bo uwielbiam ten kraj. Mimo że jestem dość niska to uwielbiam siatkówkę.
- Ile masz wzrostu? - zapytali Nishinoya i Hinata.
- 157 cm.
- Jesteś niższa ode mnie! - krzyknęli, ponownie razem.
- Wiedziałem, że to powiedzą - odezwał się Tsukki.
     Kiedy Hinata, Yuu i Tsukishima zaczęli się kłócić, wstałam i poszłam do swojego pokoju, czując na sobie czyjś wzrok. Zamknęłam drzwi i ściągnęłam szalik. Wyciągnęłam spod kołdry moją piżamę. Był to za duży sweter, który sięgał mi do połowy ud, a dłonie miałam zakryte. Zanim jednak go ubrałam, zdjęłam bandaż, który miałam na klatce piersiowej. Od razu poczułam ulgę gdy go zdjęłam. W końcu mogłam swobodnie oddychać. Kucnęłam przy łóżku i wyciągnęłam jeden z kilku kartonów, które zawierały papierosy. Wolałam się zaopatrzyć na przyszłość, bo nie wiadomo czy tutaj też by mi sprzedali. Wyciągnęłam jedną paczkę i zapalniczkę. Pudło schowałam z powrotem. Nagle ktoś zapukał do drzwi.
- Proszę - powiedziałam, a serce zaczęło mi szybciej walić. Czemu? We drzwiach stanął Suga. Zamknął za sobą drzwi i usiadł na łóżku.
- Co porabiasz? Ja miałem już dość tych idiotów. Głowa mnie przez nich boli - Suga tłumaczył się widząc moją minę. Uśmiechnęłam się.
- Właśnie miałam wyjść na balkon. Chodź, dobrze Ci to zrobi - spaliłam buraka, mówiąc to wszystko...
     Szarowłosy wstał i poszedł za mną. Otwierając drzwi balkonowe, do środka wtargnął zimny wiatr. Wyszłam, rozkoszując się świeżym powietrzem. Żadnego hałasu ani smrodu alkoholu. Po prostu rozkosz xD Wyciągnęłam paczkę w stronę chłopaka. Odmówił, żywo gestykulując. Ciekawe, o czym on myślał? Tak się na mnie patrzy, patrzy, patrzy... Wzięłam papierosa i zapaliłam. Denerwowała już mnie ta cisza. Jakbym była sama to ok. Ale nie jak z nim. Nie miałam pomysłu jak zacząć rozmowę. Na szczęście to on zaczął, ale na nielubiany przeze mnie temat.
- Nabawisz się raka płuc.
- Takie życie, ale co mi tam.
- Dlaczego palisz?
     Kiwnęłam ramionami. Oparłam się o balkon. Dlaczego palę? Odstresowuje mnie to. A teraz miałam ku temu powody. Daichi i...on. Nieswojo się przy nim czuję. Nie potrafię spojrzeć mu w oczy. Policzki aż mnie piekły. Tak się zamyśliłam, że aż podskoczyłam gdy mnie przytulił ( od tyłu xD ). Objął mnie w pasie i położył głowę na ramieniu. Wyrzuciłam peta za balkon i sięgnęłam po następnego. Zdecydowanie za szybko się kończą.
- Kto Ci to zrobił? - wyszeptał do mojego ucha. Zadrżałam.
- Daichi.
     Zaciągnęłam się. Poczułam, że mnie mocniej ścisnął. Spojrzałam w dół na jego dłonie. Dlaczego jesteśmy cicho? Dlaczego do tego doszło? Niczego już nie rozumiem. Obróciłam się w prawo, napotykając po drodze jego twarz. Suga zmieszał się, po czym stanął obok mnie.
- Przepraszam, coś mnie poniosło - podrapał się w tył głowy i dziwnie zaśmiał.
     Zaczęłam się śmiać. Zabawnie to wyglądało. Pociągnęłam ostatni raz papierosa i go wyrzuciłam.
- Mów mi Haru - uśmiechnęłam się, puszczając oko.
- Nie lubisz pełnego imienia?
- Nie. Mogę Cię nazywać Myszka? - palnęłam bez namysłu, zapalając kolejną fajkę.
- Dlaczego tak?
- Masz szare oczy, włosy i brwi. Poza tym jakoś fajnie to brzmi.
     Sugawara zachichotał. Podczas rozmowy dowiedziałam się o nim dużo rzeczy, a on o mnie. Czułam, jakbym znała go już od bardzo dawna, a znaliśmy się zaledwie kilka godzin. Wybiła północ. Dopiero teraz zauważyłam, że nie ma takiego hałasu w salonie. Powiedziałam o tym Myszce i poszliśmy sprawdzić czy coś się stało. Naszym oczom ukazał się taki widok : wszyscy leżeli porozwalani gdzie popadnie i spali. Oczywiście były wyjątki. Hinata spał na kolanach Kageyamy, a Yuu był przytulony do Asahiego..
     Ziewnęłam. Poszłam na korytarz po koce. Wzięłam taboret i stanęłam na palcach, gdyż nadal nie sięgałam do półki. Ledwo dosięgałam palcami. Nagle straciłam równowagę, a taboret wyleciał mi spod nóg...



Kooniec ^^ przepraszam, że znowu takie krótkie, ale mam trochę mało czasu na przepisanie tego z zeszytu na tableta ;-;


Co stanie się z Haruką?
Co zrobi Sugawara ( Myszka ) ?
Czy coś będzie pomiędzy nimi?

Odpowiedzi w następnej części ^^




CZYTASZ = KOMENTUJESZ :)



/ Czterooka

wtorek, 25 listopada 2014

HaikyuuStory cz.3

Przepraszam, że tak długo nie dodawałam 3 części ;-; trochę czasu brakło..
A więc miłego czytania ;)



- Źle się bawisz? - zapytał, ciekawy jego wyrazu twarzy.
- Ty chyba dobrze, czyż nie? - odwarknął niechętnie.
     Rudowłosy nie mógł uwierzyć. Kageyama był na niego...zły? O więcej prosić nie mógł.
- Nienajgorzej - odparł, ośmielomy alkoholem.- Przyniesiesz mi jeszcze piwa?
- Tobie już starczy.
- Nie musisz się o mnie martwić. Wrócę taksówką, jeśli...
- Powiedziałem nie.
- Co jest? Wcześniej zachowywałeś się normalnie - nim dodał coś jeszcze, czarnowłosy wstał i poszedł do kuchni. Hinata pobiegł za nim, zaskoczony tą dziwną reakcją.
- Mi nie pozwalasz , a sam będziesz więcej pił? Czemu taki jesteś? - zapytał, nadymając policzki.
- Jaki?! - odkrzyknął chłopak, nie panując nad emocjami. - Co to przed chwilą było?!
- Nie rozumiem Cię. Przecież mnie nie kochasz - Hinata uwierzył w słowa Nishinoyi. Naprawdę udało mu się wzbudzić zazdrość.- Masz mi za złe, że całowałem się z kimś innym?!
- Nie gadaj bzdur. Nie mam powodu - Tobio uspokoił się, odwracając wzrok. Dopiero teraz uświadomił sobie jak to dziwnie wszystko zabrzmiało.
- Kłamca - Hinata dalej obstawiał przy swoim. Nie wiedział czemu, ale nagle uwierzył w siebie i ich uczucie. Teraz miał zamiar doprowadzić rozmowę do końca. - Kocham Cię. Chcę wiedzie co czujesz, teraz. Powiedz mi to, tchórzu!
     Kageyama spojrzał zszokowany na Hinatę. Po jego policzkach spływały łzy, które szybko starł. Jego oczy lśniły teraz jak nigdy dotąd. Gdy widział jak się całował, toczył wewnętrzną bitwę. Nie chciał dopuszczać do siebie chłopaka, ale mur który stworzył wokół siebie, rozbił się na kawałeczki. Odetchnął, zanim udało mu się zebrać w sobie. Choć dalej był wściekły za tak podstępną zagrywkę. Podszedł do Hinaty.
- Nigdy więcej...nie całuj się z nikim innym - wydukał rozgrywający.
- Dla...
     Kageyama nie pozwolił mu dokończyć. Zatkał mu usta pocałunkiem. Hinata się zdziwił, lecz przyjął pocałunek. Brakowało mu jednak tej delikatności, którą miał Noya. Tobio wplótł palce w jego włosy, pogłębiając pocałunek. Rudowłosy nie był mu dłużny i chwycił go w pasie.


 *salon*

- Co się tam dzieje? - zapytał Tanaka, domyślając się, że w kuchni są Hinata i Kageyama.
- Nic, co powinni Cię interesować - odparł Noya z głupkowatym uśmieszkiem. Nie pozwalał nikomu się tam zbliżyć. Część chłopaków domyślała się co tam się dzieje i spuściło głowy, czerwieniąc się ze wstydu.
- Nie wierzę, że są na tyle bezwstydni... - odezwał się załamany kapitan. - Do tego w naszej obecności...
- Powinieneś się cieszyć szczęściem w drużynie - odparł Sugawara, który odetchnął z ulgą. Mimo wszystko cieszył się z takiego rozwoju wydarzeń.
- Taaa... Przynajmniej nie będzie z tego dzieci - skomentował to blondyn, a cała grupa buchła śmiechem. O dziwo, przyjęli to wszystko spokojnie. Każdy z nich zaczął się zastanawiać czy taka tolerancja jest dalej normalna czy już wykracza poza dopuszczalne normy.
     Noya spojrzał na siedzącego na fotelu milczka. Tym razem to on przyłapał go na wpatrywaniu się w niego. Zanim się odwrócił, zdążył się uśmiechnąć i puścić oczko do Asa.
     Nie wiedział jak to się stało, ale chyba uświadomił coś swojej miłości. Coś na co czekał już od dawna. Nie sądził, że pocałunek z innym facetem okaże się taki pomocny. Nagle z kuchni dobiegł ich odgłos tłuczonego szkła. Ich kapitan ruszył zobaczyć co się tam dzieje, a wrócił z przerażoną, bladą twarzą.
- Czyżbyś zobaczył ducha? - zapytał Tanaka, dławiąc się ze śmiechu.
- Chyba dwa - dodał ktoś inny.
- Chyba dwa w jednym - wtrącił Tsukki, ciesząc się że uwaga się od niego odwróciła.
- Zamknąć się! - krzyknął Kageyama, który zjawił się w salonie cały czerwony, a za nim Hinata.
     Śmiali się do rozpuku, opróżniając butelki z alkoholem. Nie zwracali już uwagi na to co się wokół nich dzieje. Nie spodziewali się, że ktoś mógł im przeszkodzić.


* oczami Haruki *

    Ciemno. Dlaczego o tej godzinie jest już tak ciemno? Nienawidzę ciemności, wręcz się jej boję. Przyspieszyłam kroku z obawy, że ktoś mnie zaatakuje. Chociaż to było absurdalne to nigdy nie wiadomo.Powoli zbliżałam się do mieszkania. Byłam ciekawa co też porabia Sawamura. Mam nadzieję, że nie nachlał się. To co, że wygrał mecz, ale nie powinien. Drogę do domu pokonałam w rekordowym tempie. Cóż, strach czyni cuda. Weszłam na klatkę schodową i poszłam schodami na drugie piętro. Już przed drzwiami dochodziły mnie dźwięki muzyki. Poirytowana, otworzyłam drzwi.
- Tadaima! - krzyknęłam, aby mnie usłyszeli.
    Wiedziałam. Schlali się. W korytarzu było czuć alkohol. Weszłam do kuchni, w której był jeszcze większy syf. A nawet zbita szklanka. Poprawiłam torbę na ramieniu i zastanawiałam się co zrobić, gdy nagle ktoś wszedł do kuchni. Był to wysoki chłopak o szarych włosach, brwiach i oczach. Ubrany w koszulę w kratę i ciemne rurki. Nie wydawał się być pijany ani nic.
- Cześć - powiedział, uśmiechając się. Spodobał mi się jego charakterystyczny uśmiech.
- Hej - odpowiedziałam, rumieniąc się. - Gdzie jest Sawamura?
- Rozmawia z innymi.
- Pijany?
- Najprawdopodobniej, ale zachowuje się normalnie.
     Zachłysnęłam się powietrzem. Będę musiała jak najszybciej przejść do swojego pokoju. Minęłam chłopaka i rozejrzałam się po pokoju. Daichi siedział na podłodze, plecami do mnie. Kilka osób zauważyło moją obecność, ale nic nie powiedzieli. Ruszyłam w stronę pokoju. O dziwo, udało mi się do niego dojść. Jednak gdy już otworzyłam drzwi, zaczął się problem.
- O Haruka. Chodź do nas - odezwał się Sawamura.



Iiiii koniec ^o^ ciekawe czy nie? Zostawiajcie po sobie komentarze, bo nie wiem czy ktoś to czyta czy nie ;-; oraz przepraszam, że trochę krótkie ;p

Kim jest Haruka?
Co zrobi Haruka i Daichi?
Czy coś będzie pomiędzy nią, a Sugawarą?
Dlaczego ona tak się go boi jak jest pijany?


Odpowiedź w następnej części ^^



ZAPRASZAM DO KOMENTOWANIA ;)



/ Czterooka

sobota, 22 listopada 2014

HaikyuuStory cz.2

Mam nadzieję, że nie zryję nikomu psychy moim opowiadaniem xd
Zapraszam do komentowania ;)


- Dobra, więc.. - zaczął libero. - Do niczego Cię nie zmuszę, ale wysłuchaj mnie chociaż. Oboje kochamy innych facetów.
- Oboje? - zdziwił się rudowłosy.
- Ty Kageyamę, a ja Asahiego.
- O rany.. - Hinata wybałuszył oczy. Czuł jakby na niego wylali kubeł zimnej wody. Poczuł się jakby...mniej samotny? Do głowy wpadło mu pełno pytań, ale poprzestał na jednym. - To czemu jego nie poprosiłeś?
- Bo dostałem jakiś czas temu od niego kosza. Z resztą ty też.
     Obydwoje poczuli dziwne ukłucie. Hinata nie mógł się nadziwić, że udało im się to zachować w sekrecie. W jego przypadku to szybko wyszło na jaw przez jego niepohamowaną osobowość.
- Więc, mam taki plan - odezwał się nagle Noya. - Wykonamy zadanie, aby zrobić im na złość.
- A co by to zmieniło?
- Wzbudzimy w nich zazdrość.
- Dlaczego mieliby być zazdrośni skoro nas nie chcą? - Hinata trafił w czuły punkt. Nishinoya poddał się w walce na argumenty. 
- Może i masz rację. Ale w głębi serca myślę, że tak nie jest.
- Dlaczego tak myślisz?
- Bo są tchórzami. Nawet Kageyama. Boją się naszych uczuć i tego co może się wydarzyć. Odrzucili nas tylko dlatego, że jesteśmy facetami. Ale mimo wszystko możemy spróbować! Damy im taki pokaz, że kopary im opadną. Oczywiście, jeśli się zgodzisz.
     Hinata zastanawiał się chwilę. Był zaskoczony jego pewnością. Z jednej strony podobał mu się pomysł z wzbudzaniem zazdrości, ale z drugiej...mieliby się całować...przez minutę...przy wszystkich.
- Nie martw się. Nie mam zamiaru Cię w sobie rozkochiwać - chłopak mrugnął do Shoyo.
- Wieem, tylko...sam nie wiem - zaczął niepewnie, czerwieniąc się.
- Całowałeś się w ogóle kiedyś?
- Tak...Dawno, ale tak.. - rudowłosy wrócił wspomnieniami do podstawówki. 
- Więc szybka decyzja. Tak czy nie? W razie co pogodzę się z udawaniem psa - uśmiechnął się.
     Hinata naprawdę docenił, że przyjaciel zwierzył mu się z czegoś takiego. Wiedział przynajmniej z kim mógłby pogadać w najgorszym wypadku. Podobał mu się ten cały pomysł. Zrobiłby wszystko, żeby rozkochać w sobie Kageyamę. Przecież i tak już nic nie straci, a może przynajmniej będzie ciekawie?
- N-no dobra.. Zgadzam się - powiedział szybko, zanim zmieniłby zdanie.
- Serio?! - Nishinoya aż podskoczył. Zaskoczyło go to, ale szybko się opanował. - Dobra, to ja widzę to tak...

 * salon, w tym samym momencie *

- Co oni tam robią? Trenują? - nie wytrzymał już Tsukishima.
- No co ty. Hinata by się nie zgodził na coś takiego - wtrącił się Tanaka. - Przecież wiecie, że...
- Przestańcie już o tym gadać! - wkurzył się Sugawara, który był najbardziej tym wszystkim zmartwiony.
     Wszyscy się zdziwili, ponieważ Suga nigdy nie podnosił głosu. Kageyama siedział wkurzony na fotelu. Asahi patrzył w szklankę i błądził gdzieś myślami. Tą ciszę również przerwali Tsukki i Tanaka.
- Może włączymy im jakąś nastrojową muzykę?
- Mówię Ci, nie przekona go.
- A ja stawiam, że jednak tak.
- Nie gadajcie, że chcecie to zobaczyć, zboczeńcy!
- Ja na to patrzeć nie będę.
- Przyznam, że...jest to trochę zawstydzające..
- Powiedział to!
     Cała ta sytuacja wykańczała Kageyamę. Starał się z całych sił nie wybuchnąć, a koledzy z drużyny mu w tym nie pomagali. Tak samo ich As. Popijał piwo, nie włączając się do rozmowy.

 * łazienka *

- Załapałeś?
     Hinata rumienił się jak dziewczyna. Noya jak najbardziej szczegółowo opisał ich pocałunek. Nie szczedził nawet wstydliwych wskazówek. Przyznał, że w pewnym sensie to ekscytujące.
- Chcesz to przećwiczyć? - zapytał libero, machając brwiami.
- Nie! Zapamiętałem! - krzyknął, zawstydzony.
- Dobra. Tylko pamiętaj, całujesz JEGO, nie mnie. Ja zrobię to samo i ostrzegam, nie będę się powstrzymywał.
- Mówisz, jakby to było proste - wykrztusił Hinata, dopiero teraz czując poddenerwowanie. Chciałby czuć się tak pewnie i spokojnie jak Yuu.
     Noya nie odezwał się. Poczochrał jego włosy i obsunął rąbek koszuli. Sam również pomajstrował przy swoim wyglądzie. Uśmiechnął się zadziornie i odezwał.
- Bo będzie. Pękną z zazdrości jak nas takich zobaczą. I pamiętaj, masz się dobrze bawić. Będziesz bardziej przekonujący.
- Postaram się...

 * salon *

- O! Idą! - krzyknął Tanaka, a wszyscy spojrzeli w tamtą stronę. 
- Dajcie mi piwo - powiedział spanikowany Hinata. Unikał z kimkolwiek kontaktu wzrokowego.
- Nie mów, że się zgodziłeś?! - ktoś krzyknął.
- Piwo! - rudowłosy wyrwał szklankę jakiemuś rezerwowemu i wypił ją duszkiem. Kilka kropel pociekło po jego szyi i zniknęło za koszulą.
- Namówiłeś go? - zapytał zaczpnie Tsukishima. Nie miał zamiaru jeszcze się poddawać. - Jest tego pewny? To ma być POCAŁUNEK, nie cmok na dobranoc.
- Jestem pewny, że wie co to znaczy - rzekł dumny Nishinoya. Patrzył już na niego " z góry " xd - Ucz się już szczekać, piesku.
     Przyjaciele parsknęli śmiechem.
- Hinata, wszystko w porządku? - zapytał zaniepokojony Sugawara, patrząc kątem oka na bladego Kageyame.
     Rozgrywający patrzył przerażonym wzrokiem na rudowłosego. Tak samo zaskoczony był As. Żaden z nich nie skomentował tego widowiska, bijąc się z własnymi myślami.
- To co? Zaczynacie? - zapytał blondyn, zerując stoper. - Pamiętajcie, okrąąąągła minuta.
- Tak, tak. Wiemy - libero uklęknął na środku pokoju i wyciągnął rękę do Hinaty. - Gotowy?
     Wszyscy spojrzeli na rudowłosego, który w końcu poczuł delikatną moc alkoholu. Ośmielony, dołączył do swojego przyjaciela, przy gwizdach.
- Powinniśmy im kibicować? Czy to nie dziwne? - kapitan zmieszał się, widząc swoich kolegów w tej dwuznacznej pozycji.
- Cóż... - odezwał się Suga. Miał nadzieję, że to nie skomplikuje bardziej sytuacji, chociaż wzrok Kageyamy go nie uspokajał.
- Zacznę odliczać czas jak zaczniecie - okularnik przygotował zegar i czekał.
     Hinata czuł jak palą go policzki. Dłonie czarnowłosego przesunęły się po jego ramionach i złapały za szyję. Zamknął oczy i za wcześniejszą radą, skupił się na osobie, którą kochał. Nagle poczuł gorący oddech na ustach. Zadrżał, gdy pasemka włosów połaskotały go w skroń. Krzyki kolegów i muzyka rozpraszały go, ale gdy ciepłe wargi musnęły go, zaskoczony przyjął pocałunek. Nie spodziewał się takiej delikatności.
     Nishinoya zaczął powoli, aby nie spłoszyć chłopaka. Z ulgą stwierdził, że może kontynuować. Nie słuchał niczego wokół, skupiając się jedynie na biciu własnego serca. Miał nadzieję że Azumane się temu przygląda. Że cierpi tak jak on i żałuje swojej decyzji. Nie wiedział dlaczego mu na tym zależy i dlaczego musiał wplątać w to Hinatę. Chciał jedynie zaimponować i pokazać, że będzie żyć bez względu na wszystko. Chciał pokazać, że nie jest przywiązany do osoby, którą kocha i że nie będzie czekać na nią przez wieczność.
     Przez krótką chwilę łączyli tylko swoje wargi, wkładając w to jak najwięcej namiętności. Ich dłonie wędrowały cały czas, głaszcząc się nawzajem. Shoyo czuł się coraz pewniej. Nie sądził, że przyjdzie mu to z taką łatwością. Udało mu się nawet rozpoznać moment, w którym Yuu chciał pogłębić pocałunek. Przechylił delikatnie głowę, zachęcając go. Poczuł się niesamowicie. Pierwszy raz robił to tak intensywnie. Przestawał się powoli peszyć. Zastanawiał się ile w tym zasługi alkoholu i uśmiechnął się delikatnie.
     Noya był zaskoczony taką śmiałością. Postanowił bardziej się rozkręcić i wplótł swoje palce w jego włosy. Usłyszał speszone krzyki kolegów. Hinata nie był mu dłużny. Chwycił go za biodra i przyciągnął do swoich.
     Libero nie mógł się powstrzymać i uchylił lekko powieki. Spojrzał przed siebie, krzyżując swoje spojrzenie z speszonym Asahim. Tak jak chciał, przyglądał się temu, a jego policzki były lekko zaróżowione. Kontynuował, nie spuszczając z niego wzroku. Efekt był taki, że rozdrażnił ich Asa. Podnieciło go to. Nigdy tak długo nie patrzyli sobie w oczy. Na dodatek Hinata był niesamowity, co dodatkowo go nakręcało. Chłopacy wokół szaleli. Dopingowali przyjaciół i odliczali czas. Gdy zostało ostatnie dziesięć sekund, głośno wypowiadali cyfry. Tsukki, gdy minęła ostatnia sekunda, omal nie rozwalił stopera.
     Nishinoya i Hinata odsunęli się od siebie, rumieniąc.
- Nie wierzę, że to widziałem! - krzyknął Tanaka.
- Dziękuję za pomoc w wygraniu zakładu - libero skłonił się teatralnie. Kątem oka zerknął na Kageyamę, który mógłby go zabić wzrokiem gdyby potrafił. Zdziwiło go to.
- Nieźle całujesz - wydukał rudowłosy, lekko się kołysząc.
- Nawzajem - odpowiedział czarnowłosy. Swój pomysł okrzyknął stuprocentowym sukcesem. Postanowił teraz zająć się poważniejszą sprawą i odwrócił się do okularnika. - I co? Jak bardzo boli przegrana, psie?
     Blondyn odwrócił wzrok, wkurzony.
- Mam nadzieję, że czegoś się nauczyłeś - dodał, aby go bardziej rozdrażnić. - A teraz, proszę państwa. Najlepsza część! - wskazał palcem na Tsukishimę. - Daj głos!
     Wszyscy, dusząc się ze śmiechu, wyczekiwali reakcji blondyna, który zaczął się trząść ze złości. Po chwili jednak się złamał i wydał z siebie zduszony szczek. Drużyna pękła ze śmiechu.
     Hinata usiadł w kącie, nie za bardzo zainteresowany tym wszystkim. Po jakimś czasie odważył się spojrzeć na ukochanego, który w milczeniu dopijał piwo.
- Źle się bawisz? - zapytał, ciekawy jego wyrazu twarzy.



I na tym koniec ^o^ Mam nadzieję, że się Wam podobało ;)

Zapraszam do komentowania <3



/ Czterooka

środa, 19 listopada 2014

HaikyuuStory cz.1

- Za udany mecz! - krzyknęli wszyscy razem i napili się alkoholu.
- Blee! Jakie to gorzkie - odezwał się po chwili rudowłosy, wystawiając język z obrzydzenia.
- Dlatego dzieci nie powinny tego pić - burknął złośliwie Tsukishima, poprawiając okulary na nosie.
- Nie jestem dzieckiem! - i jakby na potwierdzenie swoich słów, wypił całą szklankę, próbując jej nie zwrócić.
- Ej, przestańcie. Upije się i będę musiał go nieść - odezwał się Kageyama, któremu najwidoczniej nie podobał się ten pomysł.
- Przecież wiesz, że go to ucieszy - szepnął okularnik tak, aby tylko on go usłyszał.
     Kageyama odwrócił głowę i się zaczerwienił. Wiedział o tym, ale nawet nie chciał o tym myśleć. Jakiś czas temu rudowłosy wyznał mu miłość, a ten go odrzucił. Na boisku grali coraz lepiej, ale poza nim nie układało im się za dobrze. Hinata patrzył na Kageyamę i Tsukishimę zdziwiony. Już chciał coś powiedzieć, ale wyprzedził go krzyk Tanaki.
- Koniec z koszmarami! Nareszcie przespana noc!
- Nie zagalopuj się. Jeszcze nie jesteśmy nawet w połowie do krajowych - kapitan ostudził zapał krótkowłosego kolegi.
- Tylko nie mówcie, że nie baliście się tych ich mord - odrzekł, idealnie naśladując jedną z nich, co wywołało śmiech wszystkich.
- Ja tam się nie bałem. Wcale a wcale - powiedział Nishinoya, który leżał rozłożony bykiem na całej kanapie i popijał piwo.
- Nie wierzę, że nie miałeś pietra - Tanaka teatralnie ukazał przerażenie. - Ja drżę na samo wspomnienie, a wiecie jaki ze mnie twardziel.
- Mógłbym grać diabłom. Przyjąłbym każde wyzwanie - Noya dalej obstawiał przy swoim.
- Już to widzę jak przyjmujesz każde wyzwanie - odezwał się okularnik, upijając kolejny łyk alkoholu.
- O coś Ci chodzi, pierwszaku?
- A tak tylko patrzę czy masz jaja, czy tylko się zgrywasz.
- Hę?! - libero gwałtownie wstał z kanapy.
- Hej, uspokójcie się - Sugawara próbował ich uspokoić, ale nie chcieli odpuścić.
- Chcesz się bić?! - wykrzyknął najniższy z drużyny. Zakasał rękawy i podskakiwał, trzymając pięści w górze.
- Chciałem Cię tylko przetestować, czy na pewno przyjąłbyś każde wyzwanie.
- Dawaj, nie boję się Ciebie.
- Czy to aby na pewno dobry pomysł? - Kageyama czuł, że idzie to w złym kierunku. Wszyscy patrzyli na okularnika z przerażeniem. Był znany z docinek.
- Jestem pewny. Mów - Nishinoya założył ręce na piersi, gotowy na wszystko.
- Ok, więc.. - zaczął blondyn, robiąc dramatyczną pauzę dla podkreślenia sytuacji. - Wybierz jedną osobę z tego pokoju i namów ją, aby całowała się z Tobą przez okrąąąąągłą minutę.
     Cisza po tym zdaniu pozostawiła echo wypowiedzianych przez niego słów. Zanim do wszystkich to dotarło, minęła chwila.
- Cooo?! - krzyknęli wszyscy.
     Niektórzy zaczęli się śmiać, inni załamali ręce. Asahi, który dotąd siedział z opuszczoną głową, podniósł ją. Było widać, że pobledł na twarzy.
- Tak myślałem... - Kageyama nie spodziewał się niczego normalnego.
- C-całować? - Hinata spuścił wzrok zawstydzony, ściskają jednocześnie szklankę, która o dziwo nie pękła.
     Przez to wyzwanie, każdy poczuł na sobie dziwną presję. Nie musieli brać w tym udziału, ale i tak się bali. Noya potrafił przekonać każdego.
- I co? Wiedziałem, że.. - zaczął Tsukki, ale Noya mu przerwał.
- Co z tego będę miał?
- Moje uznanie.
- Phi, a w dupie je mam. Jak wygram to przez tydzień będziesz udawał mojego psa.
- Zgoda, ale jak nie uda Ci się nikogo przekonać i nie zrobisz zadania to Ty będziesz udawał mojegp psa - odparł z dumą, rozkoszując się przyszłym zwycięstwem.
- Kurczę, kusząca propozycja - powiedział Tanaka, chichocząc jak nienormalny. - Tsukishima jako pies.
- To przyczyń się do zwycięstwa - zachęcił go blondyn.
- Nie ma mowy. Nie piszę się na to - krótkowłosy otarł łzy radości.
     Nishinoya rozejrzał się po wszystkich twarzach. Każdy po kolei zaprzeczał głową. Musiał w końcu kogoś namówić. Z góry odpadł u niego Tsukki i Tanaka. Kapitan nie wchodził w grę, na rezerwowych nie miał haka. Ewentualnie mógłby rozważać Sugawarę. Kageyama go przerażał i zostali tylko...
Hinata i Asahi.
     Libero wpadł do głowy dziwny, acz ciekawy pomysł. Wpatrzył się dłużej w chłopaka w długich włosach. Asahi czując, że Noya się w niego wpatruje, ścisnął oparcie fotela. Nawet na niego nie patrzył. Ich As na boisku wymiatał, ale w rzeczywistości jest bardzo tchórzliwy i nieśmiały. Libero przygryzł wargę i zrezygnował z Azumane. Nawet gdyby go błagał do końca świata to by się nie zgodził.
     Chłopak wskazał palcem rudowłosego. Wywołało to ogólny popłoch członków drużyny. Kageyama pobladł, a Asahi z wrażenia wylał połowę swojego piwa. Był pewny, że wybierze jego. Shoyo poczuł, że zrobił się czerwony, aż po same koniuszki uszu.
- Wybieram jego! - krzyknął śmiało najniższy chłopak.
- A-a-ale mnie? D-dlaczego? - Hinata zaczął się jąkać. - Nie chcę!
- Jak nie chcesz to nikt Cię nie będzie zmuszać - wtrącił się blondyn. -W końcu ktoś może być zazdrosny.. - dodał złośliwie, przez co Kageyama zmroził go wzrokiem, wiedząc że chodzi o niego. - Ups, chyba jednak nikt nie będzie - tym razem zwrócił się do Hinaty, który spuścił wzrok.
- Hej, przestań - odezwał się kapitan, który mniej więcej wiedział co działo się z ich duetem jaśniejących pierwszaków. Wszystko było dobrze, do czasu kiedy Hinata zaczął coś czuć do rozgrywającego. Na szczęście ich zgranie na boisku pozostało bez zmian.
- Hinata, chodź. Musimy pogadać - powiedział Noya, podchodząc do niego.
- A-ale.. - młody za bardzo się bał i chłopak musiał wziąć go siłą do łazienki. Gdy drzwi się zamknęły to położył ręce na jego ramionach, aby go uspokoić.
- Dobra, więc.. - zaczął libero. - Do niczego nie będę Cię zmuszać, ale wysłuchaj mnie chociaż...



I tak oto kończy się część 1 ^^
mam nadzieję, że się podobało i z niecierpliwością będziecie czekać na kolejną część

Co wymyślił Nishinoya?
Czy uda mu się przekonać Hinatę?
A może będzie udawać psa Tsukishimy?
Odpowiedź w następnej części ;)

Zapraszam do komentowania ^o^
~ Czterooka

wtorek, 18 listopada 2014

Uhuhuh witam ^o^

Ohayou ^^ jestem.. Julia, ale na blogu będę Wam znana jako Czterooka ( z racji że noszę okulary )
To może coś o mnie :
➡ Julia
➡wiek : w tajemnicy, może kiedyś powiem
➡OTAKU
➡Yaoistka jak nie patrzeć <3
➡kocham fotografię i muzykę 🎶🎤📷
➡należę do wieluuu fandomów
➡przez Haikyuu!! mam zajawkę na siatkówkę i zaczynam ją trenować xd
➡nienawidzę wf >_<

Jeśli chcecie coś jeszcze wiedzieć to piszcie. Z chęcią odpowiem xD


No to małe wprowadzenie do mojego opowiadania ^^ :

W moim opowiadaniu drużyna Karasuno przeszła dalej. Wszyscy poszli uczcić zwycięstwo do kapitana. Oczywiście jest też alkohol xd Później coś się dzieje i KTOŚ KOMUŚ zadaje wyzwanie. Oni oczywiście to robią xd Kageyama robi się zazdrosny. Suga i Daichi nie wiedzą co robić. Później pojawia się moja postać <3 która mieszka razem z Daichim. Haruka zaczyna naukę w ich szkole.


Przepraszam, że tak meeega ogólnie, ale nie umiem inaczej ;-;

Jeśli chcecie coś wiedzieć na temat mojej postaci to możecie mi napisać pytania, a ja w następnym poście na nie odpowiem ^^


~ Czterooka