Zapraszam do komentowania ;)
- Dobra, więc.. - zaczął libero. - Do niczego Cię nie zmuszę, ale wysłuchaj mnie chociaż. Oboje kochamy innych facetów.
- Oboje? - zdziwił się rudowłosy.
- Ty Kageyamę, a ja Asahiego.
- O rany.. - Hinata wybałuszył oczy. Czuł jakby na niego wylali kubeł zimnej wody. Poczuł się jakby...mniej samotny? Do głowy wpadło mu pełno pytań, ale poprzestał na jednym. - To czemu jego nie poprosiłeś?
- Bo dostałem jakiś czas temu od niego kosza. Z resztą ty też.
Obydwoje poczuli dziwne ukłucie. Hinata nie mógł się nadziwić, że udało im się to zachować w sekrecie. W jego przypadku to szybko wyszło na jaw przez jego niepohamowaną osobowość.
- Więc, mam taki plan - odezwał się nagle Noya. - Wykonamy zadanie, aby zrobić im na złość.
- A co by to zmieniło?
- Wzbudzimy w nich zazdrość.
- Dlaczego mieliby być zazdrośni skoro nas nie chcą? - Hinata trafił w czuły punkt. Nishinoya poddał się w walce na argumenty.
- Może i masz rację. Ale w głębi serca myślę, że tak nie jest.
- Dlaczego tak myślisz?
- Bo są tchórzami. Nawet Kageyama. Boją się naszych uczuć i tego co może się wydarzyć. Odrzucili nas tylko dlatego, że jesteśmy facetami. Ale mimo wszystko możemy spróbować! Damy im taki pokaz, że kopary im opadną. Oczywiście, jeśli się zgodzisz.
Hinata zastanawiał się chwilę. Był zaskoczony jego pewnością. Z jednej strony podobał mu się pomysł z wzbudzaniem zazdrości, ale z drugiej...mieliby się całować...przez minutę...przy wszystkich.
- Nie martw się. Nie mam zamiaru Cię w sobie rozkochiwać - chłopak mrugnął do Shoyo.
- Wieem, tylko...sam nie wiem - zaczął niepewnie, czerwieniąc się.
- Całowałeś się w ogóle kiedyś?
- Tak...Dawno, ale tak.. - rudowłosy wrócił wspomnieniami do podstawówki.
- Więc szybka decyzja. Tak czy nie? W razie co pogodzę się z udawaniem psa - uśmiechnął się.
Hinata naprawdę docenił, że przyjaciel zwierzył mu się z czegoś takiego. Wiedział przynajmniej z kim mógłby pogadać w najgorszym wypadku. Podobał mu się ten cały pomysł. Zrobiłby wszystko, żeby rozkochać w sobie Kageyamę. Przecież i tak już nic nie straci, a może przynajmniej będzie ciekawie?
- N-no dobra.. Zgadzam się - powiedział szybko, zanim zmieniłby zdanie.
- Serio?! - Nishinoya aż podskoczył. Zaskoczyło go to, ale szybko się opanował. - Dobra, to ja widzę to tak...
* salon, w tym samym momencie *
- Co oni tam robią? Trenują? - nie wytrzymał już Tsukishima.
- No co ty. Hinata by się nie zgodził na coś takiego - wtrącił się Tanaka. - Przecież wiecie, że...
- Przestańcie już o tym gadać! - wkurzył się Sugawara, który był najbardziej tym wszystkim zmartwiony.
Wszyscy się zdziwili, ponieważ Suga nigdy nie podnosił głosu. Kageyama siedział wkurzony na fotelu. Asahi patrzył w szklankę i błądził gdzieś myślami. Tą ciszę również przerwali Tsukki i Tanaka.
- Może włączymy im jakąś nastrojową muzykę?
- Mówię Ci, nie przekona go.
- A ja stawiam, że jednak tak.
- Nie gadajcie, że chcecie to zobaczyć, zboczeńcy!
- Ja na to patrzeć nie będę.
- Przyznam, że...jest to trochę zawstydzające..
- Powiedział to!
Cała ta sytuacja wykańczała Kageyamę. Starał się z całych sił nie wybuchnąć, a koledzy z drużyny mu w tym nie pomagali. Tak samo ich As. Popijał piwo, nie włączając się do rozmowy.
* łazienka *
- Załapałeś?
Hinata rumienił się jak dziewczyna. Noya jak najbardziej szczegółowo opisał ich pocałunek. Nie szczedził nawet wstydliwych wskazówek. Przyznał, że w pewnym sensie to ekscytujące.
- Chcesz to przećwiczyć? - zapytał libero, machając brwiami.
- Nie! Zapamiętałem! - krzyknął, zawstydzony.
- Dobra. Tylko pamiętaj, całujesz JEGO, nie mnie. Ja zrobię to samo i ostrzegam, nie będę się powstrzymywał.
- Mówisz, jakby to było proste - wykrztusił Hinata, dopiero teraz czując poddenerwowanie. Chciałby czuć się tak pewnie i spokojnie jak Yuu.
Noya nie odezwał się. Poczochrał jego włosy i obsunął rąbek koszuli. Sam również pomajstrował przy swoim wyglądzie. Uśmiechnął się zadziornie i odezwał.
- Bo będzie. Pękną z zazdrości jak nas takich zobaczą. I pamiętaj, masz się dobrze bawić. Będziesz bardziej przekonujący.
- Postaram się...
* salon *
- O! Idą! - krzyknął Tanaka, a wszyscy spojrzeli w tamtą stronę.
- Dajcie mi piwo - powiedział spanikowany Hinata. Unikał z kimkolwiek kontaktu wzrokowego.
- Nie mów, że się zgodziłeś?! - ktoś krzyknął.
- Piwo! - rudowłosy wyrwał szklankę jakiemuś rezerwowemu i wypił ją duszkiem. Kilka kropel pociekło po jego szyi i zniknęło za koszulą.
- Namówiłeś go? - zapytał zaczpnie Tsukishima. Nie miał zamiaru jeszcze się poddawać. - Jest tego pewny? To ma być POCAŁUNEK, nie cmok na dobranoc.
- Jestem pewny, że wie co to znaczy - rzekł dumny Nishinoya. Patrzył już na niego " z góry " xd - Ucz się już szczekać, piesku.
Przyjaciele parsknęli śmiechem.
- Hinata, wszystko w porządku? - zapytał zaniepokojony Sugawara, patrząc kątem oka na bladego Kageyame.
Rozgrywający patrzył przerażonym wzrokiem na rudowłosego. Tak samo zaskoczony był As. Żaden z nich nie skomentował tego widowiska, bijąc się z własnymi myślami.
- To co? Zaczynacie? - zapytał blondyn, zerując stoper. - Pamiętajcie, okrąąąągła minuta.
- Tak, tak. Wiemy - libero uklęknął na środku pokoju i wyciągnął rękę do Hinaty. - Gotowy?
Wszyscy spojrzeli na rudowłosego, który w końcu poczuł delikatną moc alkoholu. Ośmielony, dołączył do swojego przyjaciela, przy gwizdach.
- Powinniśmy im kibicować? Czy to nie dziwne? - kapitan zmieszał się, widząc swoich kolegów w tej dwuznacznej pozycji.
- Cóż... - odezwał się Suga. Miał nadzieję, że to nie skomplikuje bardziej sytuacji, chociaż wzrok Kageyamy go nie uspokajał.
- Zacznę odliczać czas jak zaczniecie - okularnik przygotował zegar i czekał.
Hinata czuł jak palą go policzki. Dłonie czarnowłosego przesunęły się po jego ramionach i złapały za szyję. Zamknął oczy i za wcześniejszą radą, skupił się na osobie, którą kochał. Nagle poczuł gorący oddech na ustach. Zadrżał, gdy pasemka włosów połaskotały go w skroń. Krzyki kolegów i muzyka rozpraszały go, ale gdy ciepłe wargi musnęły go, zaskoczony przyjął pocałunek. Nie spodziewał się takiej delikatności.
Nishinoya zaczął powoli, aby nie spłoszyć chłopaka. Z ulgą stwierdził, że może kontynuować. Nie słuchał niczego wokół, skupiając się jedynie na biciu własnego serca. Miał nadzieję że Azumane się temu przygląda. Że cierpi tak jak on i żałuje swojej decyzji. Nie wiedział dlaczego mu na tym zależy i dlaczego musiał wplątać w to Hinatę. Chciał jedynie zaimponować i pokazać, że będzie żyć bez względu na wszystko. Chciał pokazać, że nie jest przywiązany do osoby, którą kocha i że nie będzie czekać na nią przez wieczność.
Przez krótką chwilę łączyli tylko swoje wargi, wkładając w to jak najwięcej namiętności. Ich dłonie wędrowały cały czas, głaszcząc się nawzajem. Shoyo czuł się coraz pewniej. Nie sądził, że przyjdzie mu to z taką łatwością. Udało mu się nawet rozpoznać moment, w którym Yuu chciał pogłębić pocałunek. Przechylił delikatnie głowę, zachęcając go. Poczuł się niesamowicie. Pierwszy raz robił to tak intensywnie. Przestawał się powoli peszyć. Zastanawiał się ile w tym zasługi alkoholu i uśmiechnął się delikatnie.
Noya był zaskoczony taką śmiałością. Postanowił bardziej się rozkręcić i wplótł swoje palce w jego włosy. Usłyszał speszone krzyki kolegów. Hinata nie był mu dłużny. Chwycił go za biodra i przyciągnął do swoich.
Libero nie mógł się powstrzymać i uchylił lekko powieki. Spojrzał przed siebie, krzyżując swoje spojrzenie z speszonym Asahim. Tak jak chciał, przyglądał się temu, a jego policzki były lekko zaróżowione. Kontynuował, nie spuszczając z niego wzroku. Efekt był taki, że rozdrażnił ich Asa. Podnieciło go to. Nigdy tak długo nie patrzyli sobie w oczy. Na dodatek Hinata był niesamowity, co dodatkowo go nakręcało. Chłopacy wokół szaleli. Dopingowali przyjaciół i odliczali czas. Gdy zostało ostatnie dziesięć sekund, głośno wypowiadali cyfry. Tsukki, gdy minęła ostatnia sekunda, omal nie rozwalił stopera.
Nishinoya i Hinata odsunęli się od siebie, rumieniąc.
- Nie wierzę, że to widziałem! - krzyknął Tanaka.
- Dziękuję za pomoc w wygraniu zakładu - libero skłonił się teatralnie. Kątem oka zerknął na Kageyamę, który mógłby go zabić wzrokiem gdyby potrafił. Zdziwiło go to.
- Nieźle całujesz - wydukał rudowłosy, lekko się kołysząc.
- Nawzajem - odpowiedział czarnowłosy. Swój pomysł okrzyknął stuprocentowym sukcesem. Postanowił teraz zająć się poważniejszą sprawą i odwrócił się do okularnika. - I co? Jak bardzo boli przegrana, psie?
Blondyn odwrócił wzrok, wkurzony.
- Mam nadzieję, że czegoś się nauczyłeś - dodał, aby go bardziej rozdrażnić. - A teraz, proszę państwa. Najlepsza część! - wskazał palcem na Tsukishimę. - Daj głos!
Wszyscy, dusząc się ze śmiechu, wyczekiwali reakcji blondyna, który zaczął się trząść ze złości. Po chwili jednak się złamał i wydał z siebie zduszony szczek. Drużyna pękła ze śmiechu.
Hinata usiadł w kącie, nie za bardzo zainteresowany tym wszystkim. Po jakimś czasie odważył się spojrzeć na ukochanego, który w milczeniu dopijał piwo.
- Źle się bawisz? - zapytał, ciekawy jego wyrazu twarzy.
I na tym koniec ^o^ Mam nadzieję, że się Wam podobało ;)
Zapraszam do komentowania <3
/ Czterooka
Wszyscy spojrzeli na rudowłosego, który w końcu poczuł delikatną moc alkoholu. Ośmielony, dołączył do swojego przyjaciela, przy gwizdach.
- Powinniśmy im kibicować? Czy to nie dziwne? - kapitan zmieszał się, widząc swoich kolegów w tej dwuznacznej pozycji.
- Cóż... - odezwał się Suga. Miał nadzieję, że to nie skomplikuje bardziej sytuacji, chociaż wzrok Kageyamy go nie uspokajał.
- Zacznę odliczać czas jak zaczniecie - okularnik przygotował zegar i czekał.
Hinata czuł jak palą go policzki. Dłonie czarnowłosego przesunęły się po jego ramionach i złapały za szyję. Zamknął oczy i za wcześniejszą radą, skupił się na osobie, którą kochał. Nagle poczuł gorący oddech na ustach. Zadrżał, gdy pasemka włosów połaskotały go w skroń. Krzyki kolegów i muzyka rozpraszały go, ale gdy ciepłe wargi musnęły go, zaskoczony przyjął pocałunek. Nie spodziewał się takiej delikatności.
Nishinoya zaczął powoli, aby nie spłoszyć chłopaka. Z ulgą stwierdził, że może kontynuować. Nie słuchał niczego wokół, skupiając się jedynie na biciu własnego serca. Miał nadzieję że Azumane się temu przygląda. Że cierpi tak jak on i żałuje swojej decyzji. Nie wiedział dlaczego mu na tym zależy i dlaczego musiał wplątać w to Hinatę. Chciał jedynie zaimponować i pokazać, że będzie żyć bez względu na wszystko. Chciał pokazać, że nie jest przywiązany do osoby, którą kocha i że nie będzie czekać na nią przez wieczność.
Przez krótką chwilę łączyli tylko swoje wargi, wkładając w to jak najwięcej namiętności. Ich dłonie wędrowały cały czas, głaszcząc się nawzajem. Shoyo czuł się coraz pewniej. Nie sądził, że przyjdzie mu to z taką łatwością. Udało mu się nawet rozpoznać moment, w którym Yuu chciał pogłębić pocałunek. Przechylił delikatnie głowę, zachęcając go. Poczuł się niesamowicie. Pierwszy raz robił to tak intensywnie. Przestawał się powoli peszyć. Zastanawiał się ile w tym zasługi alkoholu i uśmiechnął się delikatnie.
Noya był zaskoczony taką śmiałością. Postanowił bardziej się rozkręcić i wplótł swoje palce w jego włosy. Usłyszał speszone krzyki kolegów. Hinata nie był mu dłużny. Chwycił go za biodra i przyciągnął do swoich.
Libero nie mógł się powstrzymać i uchylił lekko powieki. Spojrzał przed siebie, krzyżując swoje spojrzenie z speszonym Asahim. Tak jak chciał, przyglądał się temu, a jego policzki były lekko zaróżowione. Kontynuował, nie spuszczając z niego wzroku. Efekt był taki, że rozdrażnił ich Asa. Podnieciło go to. Nigdy tak długo nie patrzyli sobie w oczy. Na dodatek Hinata był niesamowity, co dodatkowo go nakręcało. Chłopacy wokół szaleli. Dopingowali przyjaciół i odliczali czas. Gdy zostało ostatnie dziesięć sekund, głośno wypowiadali cyfry. Tsukki, gdy minęła ostatnia sekunda, omal nie rozwalił stopera.
Nishinoya i Hinata odsunęli się od siebie, rumieniąc.
- Nie wierzę, że to widziałem! - krzyknął Tanaka.
- Dziękuję za pomoc w wygraniu zakładu - libero skłonił się teatralnie. Kątem oka zerknął na Kageyamę, który mógłby go zabić wzrokiem gdyby potrafił. Zdziwiło go to.
- Nieźle całujesz - wydukał rudowłosy, lekko się kołysząc.
- Nawzajem - odpowiedział czarnowłosy. Swój pomysł okrzyknął stuprocentowym sukcesem. Postanowił teraz zająć się poważniejszą sprawą i odwrócił się do okularnika. - I co? Jak bardzo boli przegrana, psie?
Blondyn odwrócił wzrok, wkurzony.
- Mam nadzieję, że czegoś się nauczyłeś - dodał, aby go bardziej rozdrażnić. - A teraz, proszę państwa. Najlepsza część! - wskazał palcem na Tsukishimę. - Daj głos!
Wszyscy, dusząc się ze śmiechu, wyczekiwali reakcji blondyna, który zaczął się trząść ze złości. Po chwili jednak się złamał i wydał z siebie zduszony szczek. Drużyna pękła ze śmiechu.
Hinata usiadł w kącie, nie za bardzo zainteresowany tym wszystkim. Po jakimś czasie odważył się spojrzeć na ukochanego, który w milczeniu dopijał piwo.
- Źle się bawisz? - zapytał, ciekawy jego wyrazu twarzy.
I na tym koniec ^o^ Mam nadzieję, że się Wam podobało ;)
Zapraszam do komentowania <3
/ Czterooka
Pisz kolejną część bo nie mogę się doczekać :)
OdpowiedzUsuńW.S.&.S.W
ok ok Serku ^o^
UsuńAaaa zabić cię ja nie mogę sie doczekac mimo wiem co będzie dalej,a i czekam na ten tekst."zobaczyłeś...
OdpowiedzUsuń/szczurek