- Za udany mecz! - krzyknęli wszyscy razem i napili się alkoholu.
- Blee! Jakie to gorzkie - odezwał się po chwili rudowłosy, wystawiając język z obrzydzenia.
- Dlatego dzieci nie powinny tego pić - burknął złośliwie Tsukishima, poprawiając okulary na nosie.
- Nie jestem dzieckiem! - i jakby na potwierdzenie swoich słów, wypił całą szklankę, próbując jej nie zwrócić.
- Ej, przestańcie. Upije się i będę musiał go nieść - odezwał się Kageyama, któremu najwidoczniej nie podobał się ten pomysł.
- Przecież wiesz, że go to ucieszy - szepnął okularnik tak, aby tylko on go usłyszał.
Kageyama odwrócił głowę i się zaczerwienił. Wiedział o tym, ale nawet nie chciał o tym myśleć. Jakiś czas temu rudowłosy wyznał mu miłość, a ten go odrzucił. Na boisku grali coraz lepiej, ale poza nim nie układało im się za dobrze. Hinata patrzył na Kageyamę i Tsukishimę zdziwiony. Już chciał coś powiedzieć, ale wyprzedził go krzyk Tanaki.
- Koniec z koszmarami! Nareszcie przespana noc!
- Nie zagalopuj się. Jeszcze nie jesteśmy nawet w połowie do krajowych - kapitan ostudził zapał krótkowłosego kolegi.
- Tylko nie mówcie, że nie baliście się tych ich mord - odrzekł, idealnie naśladując jedną z nich, co wywołało śmiech wszystkich.
- Ja tam się nie bałem. Wcale a wcale - powiedział Nishinoya, który leżał rozłożony bykiem na całej kanapie i popijał piwo.
- Nie wierzę, że nie miałeś pietra - Tanaka teatralnie ukazał przerażenie. - Ja drżę na samo wspomnienie, a wiecie jaki ze mnie twardziel.
- Mógłbym grać diabłom. Przyjąłbym każde wyzwanie - Noya dalej obstawiał przy swoim.
- Już to widzę jak przyjmujesz każde wyzwanie - odezwał się okularnik, upijając kolejny łyk alkoholu.
- O coś Ci chodzi, pierwszaku?
- A tak tylko patrzę czy masz jaja, czy tylko się zgrywasz.
- Hę?! - libero gwałtownie wstał z kanapy.
- Hej, uspokójcie się - Sugawara próbował ich uspokoić, ale nie chcieli odpuścić.
- Chcesz się bić?! - wykrzyknął najniższy z drużyny. Zakasał rękawy i podskakiwał, trzymając pięści w górze.
- Chciałem Cię tylko przetestować, czy na pewno przyjąłbyś każde wyzwanie.
- Dawaj, nie boję się Ciebie.
- Czy to aby na pewno dobry pomysł? - Kageyama czuł, że idzie to w złym kierunku. Wszyscy patrzyli na okularnika z przerażeniem. Był znany z docinek.
- Jestem pewny. Mów - Nishinoya założył ręce na piersi, gotowy na wszystko.
- Ok, więc.. - zaczął blondyn, robiąc dramatyczną pauzę dla podkreślenia sytuacji. - Wybierz jedną osobę z tego pokoju i namów ją, aby całowała się z Tobą przez okrąąąąągłą minutę.
Cisza po tym zdaniu pozostawiła echo wypowiedzianych przez niego słów. Zanim do wszystkich to dotarło, minęła chwila.
- Cooo?! - krzyknęli wszyscy.
Niektórzy zaczęli się śmiać, inni załamali ręce. Asahi, który dotąd siedział z opuszczoną głową, podniósł ją. Było widać, że pobledł na twarzy.
- Tak myślałem... - Kageyama nie spodziewał się niczego normalnego.
- C-całować? - Hinata spuścił wzrok zawstydzony, ściskają jednocześnie szklankę, która o dziwo nie pękła.
Przez to wyzwanie, każdy poczuł na sobie dziwną presję. Nie musieli brać w tym udziału, ale i tak się bali. Noya potrafił przekonać każdego.
- I co? Wiedziałem, że.. - zaczął Tsukki, ale Noya mu przerwał.
- Co z tego będę miał?
- Moje uznanie.
- Phi, a w dupie je mam. Jak wygram to przez tydzień będziesz udawał mojego psa.
- Zgoda, ale jak nie uda Ci się nikogo przekonać i nie zrobisz zadania to Ty będziesz udawał mojegp psa - odparł z dumą, rozkoszując się przyszłym zwycięstwem.
- Kurczę, kusząca propozycja - powiedział Tanaka, chichocząc jak nienormalny. - Tsukishima jako pies.
- To przyczyń się do zwycięstwa - zachęcił go blondyn.
- Nie ma mowy. Nie piszę się na to - krótkowłosy otarł łzy radości.
Nishinoya rozejrzał się po wszystkich twarzach. Każdy po kolei zaprzeczał głową. Musiał w końcu kogoś namówić. Z góry odpadł u niego Tsukki i Tanaka. Kapitan nie wchodził w grę, na rezerwowych nie miał haka. Ewentualnie mógłby rozważać Sugawarę. Kageyama go przerażał i zostali tylko...
Hinata i Asahi.
Libero wpadł do głowy dziwny, acz ciekawy pomysł. Wpatrzył się dłużej w chłopaka w długich włosach. Asahi czując, że Noya się w niego wpatruje, ścisnął oparcie fotela. Nawet na niego nie patrzył. Ich As na boisku wymiatał, ale w rzeczywistości jest bardzo tchórzliwy i nieśmiały. Libero przygryzł wargę i zrezygnował z Azumane. Nawet gdyby go błagał do końca świata to by się nie zgodził.
Chłopak wskazał palcem rudowłosego. Wywołało to ogólny popłoch członków drużyny. Kageyama pobladł, a Asahi z wrażenia wylał połowę swojego piwa. Był pewny, że wybierze jego. Shoyo poczuł, że zrobił się czerwony, aż po same koniuszki uszu.
- Wybieram jego! - krzyknął śmiało najniższy chłopak.
- A-a-ale mnie? D-dlaczego? - Hinata zaczął się jąkać. - Nie chcę!
- Jak nie chcesz to nikt Cię nie będzie zmuszać - wtrącił się blondyn. -W końcu ktoś może być zazdrosny.. - dodał złośliwie, przez co Kageyama zmroził go wzrokiem, wiedząc że chodzi o niego. - Ups, chyba jednak nikt nie będzie - tym razem zwrócił się do Hinaty, który spuścił wzrok.
- Hej, przestań - odezwał się kapitan, który mniej więcej wiedział co działo się z ich duetem jaśniejących pierwszaków. Wszystko było dobrze, do czasu kiedy Hinata zaczął coś czuć do rozgrywającego. Na szczęście ich zgranie na boisku pozostało bez zmian.
- Hinata, chodź. Musimy pogadać - powiedział Noya, podchodząc do niego.
- A-ale.. - młody za bardzo się bał i chłopak musiał wziąć go siłą do łazienki. Gdy drzwi się zamknęły to położył ręce na jego ramionach, aby go uspokoić.
- Dobra, więc.. - zaczął libero. - Do niczego nie będę Cię zmuszać, ale wysłuchaj mnie chociaż...
I tak oto kończy się część 1 ^^
mam nadzieję, że się podobało i z niecierpliwością będziecie czekać na kolejną część
Co wymyślił Nishinoya?
Czy uda mu się przekonać Hinatę?
A może będzie udawać psa Tsukishimy?
Odpowiedź w następnej części ;)
Zapraszam do komentowania ^o^
~ Czterooka
Aaa to już czytałam u cb w zeszycie Flamingu :)
OdpowiedzUsuńZ niecierpliwością czekam na kolejną część :D
W.S.&.S.W
Czekam na wiecej Julia ;) /szczurrek
OdpowiedzUsuń