wtorek, 25 listopada 2014

HaikyuuStory cz.3

Przepraszam, że tak długo nie dodawałam 3 części ;-; trochę czasu brakło..
A więc miłego czytania ;)



- Źle się bawisz? - zapytał, ciekawy jego wyrazu twarzy.
- Ty chyba dobrze, czyż nie? - odwarknął niechętnie.
     Rudowłosy nie mógł uwierzyć. Kageyama był na niego...zły? O więcej prosić nie mógł.
- Nienajgorzej - odparł, ośmielomy alkoholem.- Przyniesiesz mi jeszcze piwa?
- Tobie już starczy.
- Nie musisz się o mnie martwić. Wrócę taksówką, jeśli...
- Powiedziałem nie.
- Co jest? Wcześniej zachowywałeś się normalnie - nim dodał coś jeszcze, czarnowłosy wstał i poszedł do kuchni. Hinata pobiegł za nim, zaskoczony tą dziwną reakcją.
- Mi nie pozwalasz , a sam będziesz więcej pił? Czemu taki jesteś? - zapytał, nadymając policzki.
- Jaki?! - odkrzyknął chłopak, nie panując nad emocjami. - Co to przed chwilą było?!
- Nie rozumiem Cię. Przecież mnie nie kochasz - Hinata uwierzył w słowa Nishinoyi. Naprawdę udało mu się wzbudzić zazdrość.- Masz mi za złe, że całowałem się z kimś innym?!
- Nie gadaj bzdur. Nie mam powodu - Tobio uspokoił się, odwracając wzrok. Dopiero teraz uświadomił sobie jak to dziwnie wszystko zabrzmiało.
- Kłamca - Hinata dalej obstawiał przy swoim. Nie wiedział czemu, ale nagle uwierzył w siebie i ich uczucie. Teraz miał zamiar doprowadzić rozmowę do końca. - Kocham Cię. Chcę wiedzie co czujesz, teraz. Powiedz mi to, tchórzu!
     Kageyama spojrzał zszokowany na Hinatę. Po jego policzkach spływały łzy, które szybko starł. Jego oczy lśniły teraz jak nigdy dotąd. Gdy widział jak się całował, toczył wewnętrzną bitwę. Nie chciał dopuszczać do siebie chłopaka, ale mur który stworzył wokół siebie, rozbił się na kawałeczki. Odetchnął, zanim udało mu się zebrać w sobie. Choć dalej był wściekły za tak podstępną zagrywkę. Podszedł do Hinaty.
- Nigdy więcej...nie całuj się z nikim innym - wydukał rozgrywający.
- Dla...
     Kageyama nie pozwolił mu dokończyć. Zatkał mu usta pocałunkiem. Hinata się zdziwił, lecz przyjął pocałunek. Brakowało mu jednak tej delikatności, którą miał Noya. Tobio wplótł palce w jego włosy, pogłębiając pocałunek. Rudowłosy nie był mu dłużny i chwycił go w pasie.


 *salon*

- Co się tam dzieje? - zapytał Tanaka, domyślając się, że w kuchni są Hinata i Kageyama.
- Nic, co powinni Cię interesować - odparł Noya z głupkowatym uśmieszkiem. Nie pozwalał nikomu się tam zbliżyć. Część chłopaków domyślała się co tam się dzieje i spuściło głowy, czerwieniąc się ze wstydu.
- Nie wierzę, że są na tyle bezwstydni... - odezwał się załamany kapitan. - Do tego w naszej obecności...
- Powinieneś się cieszyć szczęściem w drużynie - odparł Sugawara, który odetchnął z ulgą. Mimo wszystko cieszył się z takiego rozwoju wydarzeń.
- Taaa... Przynajmniej nie będzie z tego dzieci - skomentował to blondyn, a cała grupa buchła śmiechem. O dziwo, przyjęli to wszystko spokojnie. Każdy z nich zaczął się zastanawiać czy taka tolerancja jest dalej normalna czy już wykracza poza dopuszczalne normy.
     Noya spojrzał na siedzącego na fotelu milczka. Tym razem to on przyłapał go na wpatrywaniu się w niego. Zanim się odwrócił, zdążył się uśmiechnąć i puścić oczko do Asa.
     Nie wiedział jak to się stało, ale chyba uświadomił coś swojej miłości. Coś na co czekał już od dawna. Nie sądził, że pocałunek z innym facetem okaże się taki pomocny. Nagle z kuchni dobiegł ich odgłos tłuczonego szkła. Ich kapitan ruszył zobaczyć co się tam dzieje, a wrócił z przerażoną, bladą twarzą.
- Czyżbyś zobaczył ducha? - zapytał Tanaka, dławiąc się ze śmiechu.
- Chyba dwa - dodał ktoś inny.
- Chyba dwa w jednym - wtrącił Tsukki, ciesząc się że uwaga się od niego odwróciła.
- Zamknąć się! - krzyknął Kageyama, który zjawił się w salonie cały czerwony, a za nim Hinata.
     Śmiali się do rozpuku, opróżniając butelki z alkoholem. Nie zwracali już uwagi na to co się wokół nich dzieje. Nie spodziewali się, że ktoś mógł im przeszkodzić.


* oczami Haruki *

    Ciemno. Dlaczego o tej godzinie jest już tak ciemno? Nienawidzę ciemności, wręcz się jej boję. Przyspieszyłam kroku z obawy, że ktoś mnie zaatakuje. Chociaż to było absurdalne to nigdy nie wiadomo.Powoli zbliżałam się do mieszkania. Byłam ciekawa co też porabia Sawamura. Mam nadzieję, że nie nachlał się. To co, że wygrał mecz, ale nie powinien. Drogę do domu pokonałam w rekordowym tempie. Cóż, strach czyni cuda. Weszłam na klatkę schodową i poszłam schodami na drugie piętro. Już przed drzwiami dochodziły mnie dźwięki muzyki. Poirytowana, otworzyłam drzwi.
- Tadaima! - krzyknęłam, aby mnie usłyszeli.
    Wiedziałam. Schlali się. W korytarzu było czuć alkohol. Weszłam do kuchni, w której był jeszcze większy syf. A nawet zbita szklanka. Poprawiłam torbę na ramieniu i zastanawiałam się co zrobić, gdy nagle ktoś wszedł do kuchni. Był to wysoki chłopak o szarych włosach, brwiach i oczach. Ubrany w koszulę w kratę i ciemne rurki. Nie wydawał się być pijany ani nic.
- Cześć - powiedział, uśmiechając się. Spodobał mi się jego charakterystyczny uśmiech.
- Hej - odpowiedziałam, rumieniąc się. - Gdzie jest Sawamura?
- Rozmawia z innymi.
- Pijany?
- Najprawdopodobniej, ale zachowuje się normalnie.
     Zachłysnęłam się powietrzem. Będę musiała jak najszybciej przejść do swojego pokoju. Minęłam chłopaka i rozejrzałam się po pokoju. Daichi siedział na podłodze, plecami do mnie. Kilka osób zauważyło moją obecność, ale nic nie powiedzieli. Ruszyłam w stronę pokoju. O dziwo, udało mi się do niego dojść. Jednak gdy już otworzyłam drzwi, zaczął się problem.
- O Haruka. Chodź do nas - odezwał się Sawamura.



Iiiii koniec ^o^ ciekawe czy nie? Zostawiajcie po sobie komentarze, bo nie wiem czy ktoś to czyta czy nie ;-; oraz przepraszam, że trochę krótkie ;p

Kim jest Haruka?
Co zrobi Haruka i Daichi?
Czy coś będzie pomiędzy nią, a Sugawarą?
Dlaczego ona tak się go boi jak jest pijany?


Odpowiedź w następnej części ^^



ZAPRASZAM DO KOMENTOWANIA ;)



/ Czterooka

1 komentarz:

  1. Wstawiaj dalszą część bo Ci nie dam żyć w szkole...
    W.S.&.S.W

    OdpowiedzUsuń